Świadomość albo raczej świadome życie, niezależność w sensie wolność, duchowość z której płynie moralność. Tylko tyle i aż tyle. Chcesz mieć szczęśliwe i spełnione życie to pomyśl o tych elementach.

Poszukiwania recepty na szczęście

Od wiek wieków, od początku istnienia, od zawsze człowiek szuka recepty na szczęście. Każda nowa szkoła filozoficzna nazwana czy nie nazwane rozmyślania prostych ludzi. Każdy szuka. Jedni wytrwale przez całe życie, inni przez kilka sekund. Jedni rozmyślając inni próbując. Zyskując lub tracąc. Ciałem lub duszą.

szczescie

Szczęśliwe życie do życie spełnione. Czy to prawda? Załóżmy, że to jest prawda, ale co to oznacza.

Spełnione czyli takie, które daje poczucie spełnienia. Coś co się spełnia to coś co jest zgodne z oczekiwaniami. Czyż nie tak? Ale także coś co wypełnia. Puste życie (prostackie…) nie będzie spełnione. Zatem ważne jest też to czym wypełniamy.

Życie możemy potraktować jak naczynie. Naczynie, które wypełniamy naszą codziennością. I od razu zahaczamy o samodzielne wlewania do naczynia. To mocno wiąże się z niezależnością (ja czy oni to robią?), świadomością (czy rozumiem co robię?) i trzecim filarem czyli moralnością płynącą z duchowości (czy rzeczywiście jest to zgodne z moim poczuciem szeroko pojętego dobra).

Świadome życie

Świadome życie to nic innego jako życie z ‚otwartymi oczami’. Każdy tak funkcjonuje, ale nie każdy potrafi tak funkcjonować przez większość czasu. Tu jest ‚clue’.

Ile jest automatyzmu?
Ile jest bezmyślnego powtarzania czynności?
Ile jest bezmyślnego wpatrywania się w ekran telewizora, komputera, gazetki osiedlowej?

Nie ma świadomości bez myślenia i czucia.

Pozwalając komukolwiek lub czemukolwiek na nieustanne sterowanie naszymi myślami tracimy szanse na świadome życie.

Nie musisz pamiętać ile minut trwało poranne mycie zębów i wiele innych. Nie musisz. Nie musisz pamiętać jaka temperatura panowała na zewnątrz wczoraj wieczorem. Nie musisz pamiętać co było na śniadanie, na obiad, na kolację. Kogo udało się spotkać, a kogo nie. O czym porozmawiać, a o czym nie. Kto zranił, a kto przytulił.

Co teraz czujesz? Co teraz robisz? Siedzisz z nogami założonymi jedna na drugą czy może leżysz na sofie? Zauważasz to?

Życie z ‚otwartymi oczami’ pozwala więcej zobaczyć. Pozwala zauważyć tę jedyną czy tego jedynego. Pozwala zauważyć każdą szansę.

Tylko, że zauważyć to jedno, skorzystać to drugie.

Niezależność czyli wolność

Jeżeli masz ‚otwarte oczy’ i widzisz to prawdopodobnie dostrzegasz możliwości. Bardzo dobrze, ale dopiero wolność pozwala na wybór. Człowiek, który nie jest wolny nie wybiera. Wtedy jest odwrotnie czyli to możliwość sama wybiera. Taki człowiek łatwo poddaje się manipulacji.

Zastanów się: jak reagujesz na reklamy? Czy i ile reklam jest w stanie spowodować w Tobie chęć natychmiastowego posiadania, użycia produktu?

Jakie masz używki? Czy potrafisz odmawiać sobie alkoholu? Czy potrafisz nie pić kawy przez dwa tygodnie? To są testy niezależności. Niektóre brutalne i wywołujące bunt. Przecież ja lubię kawę, a kieliszek dziennie nikomu nie szkodzi. Może i tak, ale wtedy wybiera możliwość a nie Ty.

Wolność można ćwiczyć.

Moralność z duchowości

Wolność to nie samowola. To nie rozpasany hedonizm każący próbować wszystkiego jak leci. Nie robię wszystko bo się da zrobić. Nie o to tutaj chodzi.

Moralność, duchowość to brzmi jak kazanie. Tak, można tak się nastawić. Nie polecam jednak. Każdy posiada swoją duchowość. Bardziej lub mniej odkrytą. Duchowość to sposób w jaki jest ukształtowane wnętrze człowieka. Są katolicy, są muzułmanie, są ateiści, są udający, że nie wierzą itd. Każdy ma jakieś wnętrze.

Duchowość to coś co określa naszą moralność. Z duchowości pochodzą wewnętrzne zasady dobrego (właściwego) wybierania.

Nie ma raz na zawsze

Nie ma jednej właściwej duchowości, nie ma także jednej właściwej moralności. Każdy musi sam odkrywać swoją duchowość i w konsekwencji budować własną moralność. Aby móc to zrobić właściwie musi być wolną (no i świadomą) osobą. Nawet więcej, nie da się tego dokonać raz na zawsze. To są odkrycia do odkrywania codziennie i bez końca.

To tak jak z nawracaniem. Mówi się, że nie da się raz nawrócić. Można jedynie nieustannie się nawracać. Nieustannie odkrywać i przebudowywać.

A czy ktoś cokolwiek z tego zrozumiał?

Zdjęcie: 1