Warto pozostawać w kontakcie. Warto śledzić i być na bieżąco. Warto nie nadużywać.

Kontakt

Tak, pozostawanie w kontakcie to ważna sprawa. Bo przecież brak kontaktu, to brak szans na wymianę myśli, informacji, emocji. To brak szans na pojednanie, na wspólne radości i smutki, to brak szans na poprawianie świata, brak szans na wspólne rozpalenie ogniska. Czyż nie? A jest tu dużo do roboty i zawsze będzie (w kwestii poprawiania świata).

No dobra, schodzę na ziemię. Dzisiaj chce wszystkich zachęcić do śledzenia mojego nędznego (fajnego) bloga (który oczywiście będzie niedługo najwspanialszym na … świecie). Jest na to kilka sposobów. Przecież szkoda, żeby ktokolwiek stracił szansę na bycie na bieżąco.

Bądź przy mnie

Sposób numer jeden to FB. Blog ma swój fanpejcz tamże. Można polubić (Szymon dzięki 🙂 – byłeś pierwszy!!!), albo przynajmniej zaglądać. Każdy wpis, który pojawia się na sztalnik.pl jest zajawiany na FB.

social

Sposób numer dwa to Twitter. Bardzo go lubię, krótkie informacje, na szybko i na bieżąco. Zapraszam do śledzenia kanału sztalnika. Każdy wpis ma swoje twitnięcie. Obserwuj tt i jesteś na bieżąco.

Sposób numer trzy to kanał RSS. Tak, jest coś takiego. Naprawdę fajny sposób na śledzenie ulubionych blogów. Dobrze zaopatrzyć się w odpowiednie narzędzie, w czytnik RSS. Specjalny program. Osobiście próbowałem wielu różnych. Od pewnego czasu nie zdradzam i jestem wierny RSSOwl. Polecam.

Kiedyś

Mam plany, aby w przyszłości dołożyć listę mailową (będzie sposób numer cztery). Tak, aby informacje o nowych wydarzeniach blogowych, nowych wpisach mogły przychodzić prosto na skrzynkę email. Wydaje mi się, że to całkiem wygodny sposób. Email jest czymś, co chyba każdy sprawdza i używa na bieżąco. Prywatnie, w szkole, na studiach, w pracy, wszędzie. Ale to kiedyś.

Kurka, tego kiedyś jest więcej. Znacznie więcej. Jednym z moich punktów z listy ‚na kiedyś’ jest powrót do fotografowania dla połechtania moich twórczych ambicji, a nie tylko z rodzinnego obowiązku kronikarskiego.
Dawno, dawno, dawno temu, jeszcze w podstawówce miałem gigantyczną śrubę na tym punkcie. To były inne czasy. To były czasy mojej fotografii tradycyjnej, analogowej (w odróżnieniu od cyfrowej). Siedzieliśmy godzinami w ciemni, po ciemku. Przy kuwetach, powiększalniku, suszarce i koreksie. Tak. Nawijanie, zalewanie, naświetlanie, suszenie. Wspaniała przygoda. Ciekawe, kto z dzisiejszych wszystko łatwo dostępnych fotografów ma takie ekspiriens? Warto spróbować.
Ten mój powrót do fotografowania wiążę się z blogowaniem. Strasznie podoba mi się, gdy bloger ma dużo swoich zdjęć. A jeszcze bardziej podoba mi się, gdy te zdjęcia są fajne. Będzie tak i tutaj. Bez ciemni tym razem –  raczej lustrzanka (lub smart) i komputer. Skoro kiedyś dostawałem nagrody za swoje zdjęcia analogowe to może… . Po prostu wierzę, że to ma sens.

Nadużycie

Siedzi mi w głowie jeszcze jeden wątek, który muszę wrzucić do tego wpisu. Z pewnością słyszeliście o imprezie działaczy jednej z partii na Podkarpaciu, przy okazji dodatkowych wyborów bodajże do Senatu. Jak nie słyszeliście to może i lepiej. W każdym razie, panowie ‚zaszaleli’ z alkoholem i pewnie w konsekwencji ze swoim zachowaniem. Ktoś podsłuchał czy nagrał i poszło w świat. Zrobiła się afera. Partia zebrała się, bo z czymś takim coś zrobić trzeba. I zrobili, podjęli uchwałę – co jest normalne w tej piaskownicy, bo podejmuje się uchwały. Uwaga, bo teraz będzie najlepsze.

Cytat z komentarza do uchwały, po imprezie, wygłoszony przez jednego z ważnych członków (zaczerpnąłem z treści wywiadu udzielonego w radio RMF FM):

Od dzisiaj każdy z posłów, jeśli przy okazji służbowych, politycznych, parlamentarnych wyjazdów czy działalności publicznej nadużyje alkoholu, może być pewny, że na listach do przyszłego parlamentu się nie znajdzie.

To właściwie jest deklaracja, komentarz to chyba zbyt mało precyzyjne określenie. Ale co z tego wynika. Moim (powtarzam: moim osobistym) zdaniem wynika z tego, że:

Nie ważne ile pijesz, kiedy pijesz, jak pijesz. Możesz być cały czas na rauszu, możesz chwiać się czy co tam innego. Bylebyś nie nadużył.

Proszę mnie nie zrozumieć niewłaściwie. Powyższe nie jest żadną deklaracją mojego wyboru opcji politycznej. Jest tylko wyrazem rozdrażnienia. Można, byleby nie nadużyć. Cokolwiek to znaczy, ktokolwiek to ma zdefiniować. A gdzie jest granica?

A może coś źle rozumiem? Proszę mnie poprawić.

Podobno w pracy nie wolno pić, nie wolno być nietrzeźwym…

Ja nie piję. Ani w pracy, ani w życiu. Zatem skreślenie z list mi nie grozi. Ufff.

Autorem zdjęcia (lic. CC) jest: Jason A. Howie