Skąd w ludziach tyle żółci?

Zwycięstwo ‚po naszemu’ przynosi chwałę, inne rozwiązania przynoszą żółć.

Jesteśmy z Wami, kochamy Was, jesteście super, wspaniali, orły nasze. Na rękach będziemy Was nosić, nieba Wam przychylimy, portfele otworzymy. Chcemy więcej, dajcie nam więcej, jeszcze więcej. Więcej.

Gdy scenariusz, który sobie wymyśliliśmy nie jest realizowany jesteśmy źli. I nie chodzi o smutek, nie udało się, ale o złość i szukanie winnych. A potem o wymierzenie kary. Najlepiej dotkliwej.

Finały mistrzostw świata w piłce nożnej w Rosji 2018 i występ reprezentacji biało-czerwonych są tego przykładem, świetnym. Wielkie oczekiwania i nadzieje rozdmuchiwane na wszelkie możliwe sposoby i przez wszelkie możliwe media. Pierwszy mecz z reprezentacją Senegalu i przegrana, drugi mecz i wyraźna przegrana z silną Kolumbią. Nie wiem co będzie dalej, w trzecim meczu. To już bez znaczenia dla oceny turnieju, orły wracają do domu po fazie grupowej.
No i rozpoczął się festiwal złości, wściekłości.
Koniec noszenia na rękach.
Reset pamięci.

Panie Boże tak bardzo chcę być szczęśliwy.
Daj mi…
Pozwól mi…

Proszę Cię.

Nie dajesz? Nie chcesz?

A może tak samo traktujemy Boga?

I żółć.
Ponieważ to nie jest po naszemu.

Koniec. Reset pamięci