Myślicie, że łatwo jest napisać wstęp? Nie jest łatwo, może czasami. Szczególnie trudno, gdy nie bardzo wiadomo o czym jest wpis. Nie chcecie to nie czytajcie. Trochę o zimie, trochę o rankingach, trochę o feriach, trochę o …

Blog Roku i Ranking Kominka

Blog Roku w toku. Kto przebrnął pierwszy etap usilnie nawołuje do zasilenia swojego konta sms-owymi głosami wielbicieli. Wysyłajcie, na mnie, ja chcę wygrać, wysyłajcie. Numer taki i już, teraz.

Ja nie będę nikogo namawiał na głosowanie, nie przeszedłem do kolejnego etapu. Nie mogłem przejść bo nawet do pierwszego nie wystartowałem. Nie interesuje mnie uczestnictwo w Blog Roku 2013. Nie, to nie boli – naprawdę. Nie trzeba się martwić. Ja się cieszę, że nie wsiadłem do tej karuzeli. Nie będę miał nudności.

Apeluje zatem do Was, abyście nie głosowali na sztalnik.pl w plebiscycie Blog Roku 2013. Nie wysyłajcie sms-ów, nie róbcie przelewów. Nie róbcie tego.

Kilka dni temu wydarzyło się coś jeszcze. Coś jeszcze oprócz kolejnego etapu BR2013. Niejaki Kominek znany z tego, że jest uznawany ja jednego z naj blogerów nad Wisłą opublikował swój coroczny ranking najbardziej wpływowych. Nie powiem ciekawa lektura. Dopisałem kilka pozycji do mojej blogowej listy obserwacyjnej.

Orać czy nie

Od kilku tygodni (od jakichś dwóch, a to już wszak kilka) zastanawiam się nad modyfikacją, zmianą, przeoraniem szablonu bloga. Skoro tylu blogerów dokonało w ostatnich tygodniach layoutowej rewolucji u siebie to i może ja powinienem. Pomyślę o tym jeszcze ze dwa tygodnie i podejmę decyzję i ewentualne działania. Świat poczeka. Musi.

Mam ważniejsze sprawy

Wydarzyło  w ostatnim czasie coś ważnego. To coś spowodowało, że drastycznie spadła ilość czasu jaki mogłem poświęcić kręceniu notek na mojego sztalnika. Wszystko dlatego, że w końcu udało mi się przekonać moją żonę do pewnego wspólnego projektu. Sprawa jest poważna. Temat się rozwija, a ja jestem zajarany mocno. Start uznaję za calkiem udany, wszelkie parametry pięknie rosną (te kóre im rośniejsze tym lepsze rzecz jasna) i spędzam godziny na gapieniu się w staty (tak – wiem, że to głupi nawyk). Jest fajnie. Dzięki J, że się zgodziłaś. W końcu.

Ferie, ferie, ferie

Dzisiaj mamy ostatni dzień szkoły przed feriami. Dwa tygodnie bez porannych korków, dwa tygodnie bez budzika. Odetchniemy, ale Krakowa i tak nie pokocham. Zdecydowanie nie jestem typem gościa zachwycającego się nad Nowym Jorkiem. Dużo bliżej mi do zachwytu Połoniną Caryńską czy Wetlińską. Bliżej mi do zachwytu Zwierzyńcem na Roztoczu czy jakimkolwiem innym urokliwym małym miasteczkiem i koniecznie z dużą ilością terenów leśnych w pobliżu. Nie szykuję się do biegania, nie przygotowują do startu w maratonie, ale uwielbiam od zawsze chodzić. Uwielbiam wędrować i najchętniej z moim aparatem w dłoniach, w dobrym towarzystwie (nie ma to jak własna żona), bez pośpiechu, bez planu do wykonania nieustannie wiszącego nad głową.

zima i śnieg

Zimo jeszcze nie

Cieszę się z pogody odkąd temperatura spadła i trzyma poniżej zera, odkąd spadło trochę śniegu. Ja lubię zimę. Jazda samochodem po zaśnieżonych ulicach jest fantastyczna, po parkingach, podjazdach i nie ma tu (akurat tu) krzty sarkazmu. Biało dookoła, napęd quattro i uśmiech pojawia się jak na zawołanie :). Lubię swój samochód. Zimo nie odchodź, wytrzymaj z nami jeszcze 2 i pół tygodnia.