Każdy odcinek można podzielić na mniejsze odcinki, kroki choćby. Każdą eksperyment można podzielić na ilość prób potrzebnych do dotarcia na metę. Każda podjęta próba to jedna mniej z całej puli.

Czy lubisz odpuszczać?

Cokolwiek się dzieje – nie poddawaj się. Nie wolno Ci tego zrobić.

A marzenia są po to, aby je spełniać, a nie tylko spisywać.

Takie dwie myśli kołaczą mi się dzisiaj w łepetynie. Mocno rozgrzewają moje obwody. Nie pozwalają odpuścić. Trzeba coś napisać, aby obniżyć ciśnienie. Spróbuję.

Pusta kartka i ołówek
Szef mówi co i jak zrobić, nauczycielka mówi co się nauczyć, jakie zadania odklepać. Rozkład jazdy tramwajów decyduje kiedy wychodzą ze swoich blokowisk. Głód mówi kiedy wepchnąć coś w gardło. Godzina emisji serialu decyduje o kulturalnej uczcie. Pod dyktando jakichkolwiek potrzeb.

Nie trzeba o niczym, prawie o niczym decydować. Wystarczy płynąć. Wystarczy płynąć z prądem. I tak póki wystarczy prądu.

A śmierć, jak to śmierć i tak przyjdzie i zrobi swoje. Ona nigdy nie nawala. Ma problem z kalendarzem, datą, zegarkiem, ale nie nawala. Jak już przyjdzie to będzie skuteczna i na 100%. Niezbywalny cel końcowy naszej ziemskiej egzystencji.

Wish lists

Widziałem i widuję wiele ‚wish list’, rzeczy do zrobienia, spraw do kupienia. To ma sens nawet. Jeżeli ktoś potrafi stworzyć listę to znaczy, że posiada pragnienie dotarcia gdzieś, osiągnięcia czegoś, zdobycia kogoś. Jest szansa, że nie chce tylko płynąć ze śniętymi rybami o ile jego ‚wishes’ nie składają się wyłącznie z elementów do kupienia: „ponieważ było w reklamie.”

Świadome życie

Już jakiś czas temu wpadł mi do głowy koncept świadomego życia. Oczywiście pewnie nie ja pierwszy, ale dla mnie mój raz jest pierwszy. Świadome czyli takie w którym przynajmniej orientuję się co się ze mną dzieje. Takie w którym czuję, widzę i smakuję. Takie w którym chcę decydować w którą krętą ścieżkę skręcać na każdym pokręconym skrzyżowaniu wyboru. Czy wleźć w kłujące jeżyny czy wdepnąć w parzące pokrzywy?

Dzisiaj mnóstwo szumu i wrzawy dotyczy sposobu na zabranie odpowiedzialności. Człowiek ma coś zrobić. Człowiek ma nie zastanawiać się czy to dobrze czy źle. Wszystkie ewentualne zagrożenia, wątpliwości zostaną przecież wyeliminowane. Człowiek może przestać myśleć.

Tymczasem sztuczne są sytuacje, gdy nie ma żadnych konsekwencji. Nieprawdziwe. Cokolwiek robimy, cokolwiek wybieramy to ma swoje konsekwencje. Czasem bardziej bolesne, czasem mniej. Czasem natychmiastowe, a czasem mocno odsunięte w czasie. Zawsze jednak są. Ryzyko istnieje zawsze.

Sztuczna wygoda zabija w nas chęć brania odpowiedzialności na własny kark. Zabija w nas chęć wejścia do ringu do bitki ze strachem – bo może się nie udać. Zabija w nas pierwszoplanowość.

A może chce w nas zabić człowieka? Wolnego, świadomego, czującego człowieka.

No więc?

Nie poddawaj się. Nie bądź głupi jednak.

Nie poddawaj się w sprawach ważnych, istotnych, mogących zmienić Twoje życie. Nie bądź głupi jednak i odpuszczaj sprawy błahe, nie mające potencjalnie wystarczająco ważnych konsekwencji. Po prostu nie sprzedawaj siebie za grosze. Swojego czasu nie wyprodukujesz.

Nauczyć się wybierać – to jest dopiero sztuka wolności.
Ja nadal często zbyt głupi jestem, aby właściwie wybrać. Wiem to,ale zawsze zbyt późno. Może kiedyś… pewnie kiedyś.