Czasy się zmieniają. Kiedyś był mój chłopak i moja dziewczyna, ukochany i ukochana, mąż i żona, mama i tata. Dzisiaj mamy związki, partnera i partnerkę. Dzisiaj królować chce poprawność. Tylko czyja i jaka?

Partner i partnerka

Bardzo nie lubię słowa: związek. Związek pomiędzy ludźmi, pomiędzy dziewczyną i chłopakiem, pomiędzy mężczyzną i kobietą. Nie lubię poprawności politycznej. Nie lubię partnerów. Wkurza mnie to, że nawet jak idę do lekarza, to słyszę pytanie o partnera. Dlaczego nikt nie pyta o żonę? O męża? Czy to już nie jest poprawne politycznie? Wiem, że jeszcze mocniej jest to widoczne przy wizytach u ginekologa. Kim jest Pani partner? Czy Pani partner to….? Co robi Pani partner….? Czy jest zdrowy Pani partner…?

Ten świat, ta cywilizacja nie ma szans na przetrwanie. Co najwyżej minimalne. Nie ma, o ile nie odwróci się od dziwnych trendów zabijających naturalne mechanizmy, naturalne prawa i reguły. Można trąbić o homofobii, można krzyczeć o dyskryminacji homoseksualistów. Wszyscy wokół krzywdzą ich na potęgę przecież.
Droga, park i piękne drzewa
Męczeństwo. Oczywiście można przyjąć zasady „wolnoć tomku w swoim domku” i „róbta co chceta”. Można uczyć dzieci od przedszkola, a co tam od żłobka, że może nie są dziewczynką, ani może nie są chłopcem. Nie ważne czym są przez naturę obdarzeni. Zawsze coś można obciąć. Zawsze można coś doprawić. Zawsze coś można wyciąć i wywiercić. To tylko ułuda, taka maseczka, strój karnawałowy. Znudzi się to proszę bardzo zmień. Można ich uczyć i przyzwyczajać, że każdy z każdym, wszędzie i zawsze. Kiedy ma ochotę tylko. Bo ważna jest, najważniejsza jest moja ochota. Ochota rządzi. Wszystko inne ma zostać podporządkowane ochocie, zachciance, pożądliwości, chętce, chuci. Nic więcej się nie może liczyć, jeżeli ktoś ma ochotę. Mamy tyle metod, aby umożliwić spełnienie ‚ochoty’. Powstają coraz to nowsze, lepsze, wspanialsze, droższe, zdrowsze.

Weź pigułkę

Być może pojawił się tutaj ktoś, kto nie oglądał filmu „Seksmisja”. To dość stary film jednak jest. Wczesne lata osiemdziesiąte XX wieku, prehistoria prawie. Tak dla przypomnienia. Faceci wyginęli poza dwoma (trzema jak się potem okaże choć ten ostatni to taki nie do końca facet) obudzonymi z hibernacji. Nauka poszła w las do przodu i facet (lepszy czy gorszy) już nie jest potrzebny. Nawet do potrzymania gatunku. Kobiety samowystarczalne. Zorganizowane, rozwijające swoją społeczność. Wspaniale.

„Weź pigułkę”

– słyszymy to dość często w całym filmie. Moim zdaniem to jedna z najbardziej proroczych wizji wmontowanych w całą historię. Weź pigułkę i już, załatwione. Weź pigułkę i już. Natura upomina się o swoje? Weź pigułkę.

Słowa iście prorocze. Dzisiaj wszak na większość przypadłości i fizycznych i medycznych i psychologicznych wystarczy wziąć odpowiednią pigułkę. I już. Chcesz dzisiaj bo masz ochotę to weź pigułkę. I nie musisz się martwić o konsekwencje. Taka wolność. Wolność od odpowiedzialności. Uzależnienie od pigułek.

Wolność od odpowiedzialności. Możesz mieć wszystko w tej czarnej. Także innych ludzi. Wykorzystać i zostawić. Przeszkadza? Zostawić. Przestało się podobać? Zostawić. Znudziło się? Zostawić. Proste rady na nie proste sprawy.

Nie ma sensu budować relacji, co najwyżej ma sens założyć (na chwilę zwykle) związek. Zrzeszajmy się więc.

Relacja

Relacja to coś więcej niż związek. Relacja to coś więcej niż układ gwarantujący (czy na pewno?) chwilowe zaspokajanie wzajemnych potrzeb różnej maści. Relacja wymaga zaangażowanie, relacja łączy liną, splata, uzupełnia. Relacja bardziej boli (szczególnie jak się ją zabija), relacja więcej zabiera i więcej daje. Relacja pachnie odpowiedzialnością, a nie tylko wzajemnym wykorzystywaniem i związkowym konsumowaniem. Ja Ci zrobię pyszną jajecznicę, ale Ty ze mną chodź do łóżka. Ja Cię potrzymam za rękę, ale Ty wypierz moje gacie. Relacja pachnie poświęceniem, rezygnacją z siebie, pójściem inną wspólną drogą. Relacja oczekuje zaangażowania, szczerego, pełnego.

Nie chce związków, zawodowych też nie lubię. Nie chcę związków, chcę relacji. Jeżeli mamy przetrwać to potrzebni są i mama i tato. Jak chcemy tworzyć układy i świadczyć usługi wzajemne z seksualnymi włącznie to wystarczy partner i partnerka (bo to takie gender jest, dużo bardziej niż mój chłopak czy moja dziewczyna, mąż, żona, ukochana, ukochany). Jak w biznesie.

Ja nie chcę być w żadnym związku. Nie chcę być partnerem, nie chcę mieć partnerki. Nie w życiu.

Now, it's time to your choice (choć nie wiadomo jak długo taki wybór będzie dostępny….).