Obiecanki cacankiKaczki na wodzie

 „Obiecanki cacanki a głupiemu radość.”
 Znasz takie przysłowie?
– Panie Starszy, kiedy będziemy na miejscu?
– Aj Panie niedługo, niedługo.
Po kolejnych 3 godzinach podróżowania przez leśne wertepy.
– Panie Starszy, jak daleko jesteśmy?
– Aj Panie niedaleko, niedaleko.
Dwa kare konie rżą, także mają dość. Ja także mam dość. Tyłek boli od twardej deski siedziska, o przepraszam ‚siedziska’. A końca podróży nie widać.
Obietnice

Niech się spełni

Ale, ale nic z tego. Tym razem ma być inaczej.
Ma być zmiana i będzie, nawet już jest, już się zaczęła.
„ojojoj co on sobie gada, cukierkowata papka bez charakteru, tyle będzie”
A możesz sobie jęczeć i miękolić ile chcesz ojojoj-u jeden.
Kiepski ten wpis? Trudno. Taki zostanie. Jest.

Czy ja się użalam?

No troszeczkę tak. Poszukiwanie motywacji to jedna, a wyrobienie nawyku to zupełnie inna rzecz. Motywacja nigdy nie będzie na tym samym poziomie przez dłuższy czas. Nie i koniec. Może Ci się to nie podobać, ale tak to działa.
Jednego dnia będzie silniejsza, a drugiego słabsza. Jednego dnia będzie słabsza, a drugiego silniejsza. Motywacja raz będzie rodziła się w Twoim środku, a innym razem urodzi się za rogiem, albo w innym lesie. Ta rodząca się w środku zwykle bywa mocniejsza.
Cała sztuka (jak mówią starożytni) polega jednak na tym, aby motywację zamienić w NAWYK. Nawyk. Nawyk  (to taka mantra).
Wymyśliłem sobie nowe narodziny (rodził się już kilka razy…) sztalnika.
Ten raz ma być ostatni.
Nawyk. Potrzebny na wieki. Niech się tak stanie.
P.S. Jeżeli coś komuś (także sobie) obiecujesz, to zrób to.