Najpierw srebro

Najpierw srebro Pani Sylwii w strzelectwie.

Potem długo długo nic.

Potem kolejne medale.

W sumie polska reprezentacja zdobyła 10 medali. Igrzyska Olimpijskie Londyn 2012 przeszły do przeszłości. Koniec, kolejne za 4 lata w Rio.

Igrzyska rzeczywiście zostały zakończone, ale teraz czas na kontynuację dyskusji medialnych. Studio sportowe zajmowało telewizjom mnóstwo czasu. Transmisje skończone. W ich miejsce pojawiła się podsumowująca dyskusja narzekająco-jęcząca. Nierzadko zabawnie to wygląda, jak dziennikarze nie zajmujący się sportem próbują dociec dlaczego Polska tak słabo wypadła na IO, bo przecież 10 medali to bardzo słabo…, miejsce w klasyfikacji medalowej marne, wszystko do kitu.

Niech oni coś zrobią

Wczoraj przysłuchiwałem się jednej z takich dyskusji. Osoba prowadząca usilnie próbowała wydusić od ekspertów (sportowców – byłych medalistów i znanego trenera) co teraz powinniśmy zrobić.

Diagnoza dość jednoznaczna brzmiała: źle jest ze sportem. Zdobywamy coraz mniej medali w niższych grupach wiekowych co musi się przełożyć na mniejsze zdobycze seniorskie. Jest źle, w Rio należy się spodziewać jeszcze słabszego (pod kątem medali i klasyfikacji) występu.

Padło pytanie: co należy zrobić?, ale jeszcze ‚lepsze’ pytanie brzmiało: co powinni zrobić decydenci? co powinien zrobić minister?

Śmieszne to jest. Jakże łatwo znaleźć kogoś lub coś na kogo można zrzucić odpowiedzialność. Co on (oni) powinni zrobić, tamci…, owi, jacyś…

Niech nagle nauczyciele wychowania fizycznego zaczną zarażać młodych ludzi sportem. Niech będą lepiej przygotowani do zawodu nauczyciela, niech będą lepsi.

Polska przypadłość

Zastanawiam się, czy to jest jakaś nasza narodowa przypadłość, aby narzekać i jednocześnie szukać winnych naokoło, gdzieś obok?

Nie wiem jak można wyobrażać sobie, że nagle będziemy mieć nauczycieli, którzy uzdrowią sport. Nie wiem jak można sobie wyobrażać, że nagle minister sportu, premier, prezydent czy ktokolwiek podejmie decyzję, która spowoduje, że zdobędziemy 35 medali i w tym 15 złotych na IO.
W każdym razie ja nie potrafię sobie tego wyobrazić. Może jestem ograniczony, mam za małą (słabą, marną…) wyobraźnię?

Wracając do narodowej przypadłości. Dlaczego nikt nie zacznie się zastanawiać co on zrobił? zamiast zrzucać na innych.

Zresztą po licho medale

Po licho nam te medale?
Czy na przykład po to, abyśmy coraz większe pieniądze wypłacali dla związków (oczywiście też dla sportowców)?

Niech jak najwięcej sportowców jeździ na olimpiady, na mistrzostwa, zawody. Setki, tysiące. Nie rozumiem natomiast dlaczego trzeba wydawać na nich tak wielkie pieniądze. Kurcze człowiek (nie pamiętam, nie chce mi się szukać) który zajął ostatnie miejsce w wyścigach kajakarskich jest dla mnie większym bohaterem niż multimedaliści czy jęczący niedoszli mistrzowie. Gość w swoim kraju (Senegal?) nie miał nawet łódki do ćwiczeń. Pływał i wiosłował na rybackiej łodzi. I cóż z tego, że nic nie zdobył (medalu). Pokazał natomiast pasję i zamiłowanie. Tak prędzej zarazi w zdrowy sposób sportem. Dużo zdrowiej niż poprzez pęd do kariery multimedalisty z wielkimi pieniędzmi.

Niech tacy ludzie jeżdżą i pokazują nam piękno sportu. Do tego musi także dojrzeć telewizja (media).

Sport to zdrowie, a nie medale. Rywalizacja jest motorem napędowym osiągnięć i to jest prawda. Tylko niech to będzie rywalizacja przede wszystkim ze swoimi ograniczeniami.

Po tysiąckroć wolałbym, aby miliony młodych ludzi ruszało się i uprawiało aktywności sportowe. Takie jakie polubi. Wolałbym tak, zamiast wychowania 10 supermistrzów. Nie zdobądźmy żadnego medalu, ale zacznijmy się ruszać.

Jak masz dziecko (dzieci) to zacznij z nimi wychodzić na powietrze. Zacznij biegać, kopać, skakać, spacerować, pływać, jeździć na rowerze… . Pokaż im, że tak można. Pokaż im, że to jest dla ich zdrowia. Nie czekaj na super pedagoga szkolnego od wf-u. Nie czekaj na ministrę czy kogokolwiek innego. I przestań narzekać na poziom sportu gapiąc się w telewizor.

W zdrowym ciele zdrowy duch.