Możecie mówić co chcecie, ale jestem pewny, że większość potwierdzi, że w życiu człowieka tak ważna jest kasa, że można przymknąć oko i będzie dobrze. Tyle, że to jednak nie jest prawda, to tak nie działa, a kasa to za mało, aby było dobrze.

Milioner

Gdyby pojawił się milioner, ale taki, który, dajmy na to, mówi: wolno manipulować ludźmi, wolno wygrywać siłą prawników i sprytniejszych umów, wolno mówić o innych ludziach jak o rzeczach i tak ich traktować, jeżeli sami, świadomie czy też nie, na to pozwolą.

I gdyby on – ten milioner – wziął mnie pod ramię i powiedział:
– Hej, Tomek, mam dla Ciebie super propozycję. Zostań moim wspólnikiem, a jedyne co masz robić to pracować ze mną i dla mnie. Wiem, że nie masz kapitału, ale ja przyjmę Twoją rzetelną pracę i wystarczy i dostaniesz całe 10% udziału. Tylko jeden warunek, ja będę decydował o tym, czym będziemy się zajmować w naszej firmie. Wchodzisz w to?
– Ach, Tomku, i jako podstawowe wynagrodzenie będziesz dostawał trzykrotność średniej krajowej plus ewentualne premie za wszelkie sukcesy. Ach i naturalnie przy podziale zysków otrzymasz swoje 10%.
Przynęta nałożona na haczyk, a wędka zarzucona.

money

Kasa

Możecie mówić co chcecie, ale jestem pewny, że większość potwierdzi, że w życiu człowieka tak ważna jest kasa, że można przymknąć oko i będzie dobrze. Tyle, że to jednak nie jest prawda, to tak nie działa, a kasa to za mało, aby było dobrze. I to jest kolejny dowód na to, że cel nie jest w stanie uświęcić środków.

Dylemat

Sprzedawania posiadanego czasu, siły rąk, sprawności umysłu, czujnego oka, muzykalnego słuchu czy szybko biegających nóg to nie to samo co sprzedawanie swoich wartości. I, żeby nie było, raczej nie zdarzy się sytuacja jednoznacznie czarno-biała. Nie będzie tak, że jasno na ciemnym widać, że ten konkretny wybór to wybór obracający w gruz nasz system wartości, ale dający kasę, a tamten wybór da mniej pieniędzy, ale zachowa stabilność naszej hierarchii. Nie będzie tak, bo częściej będzie, bo prawie zawsze wybór będzie szaro-szary i zwykle trudny do jednoznacznej oceny. Mogę wybrać a lub b i każde z nich wydaje się etycznie w miarę w porządku, do czasu. I kluczowe pytanie jest czy, po odkryciu sprzedawania swoich wartości, wystarczy sił i odwagi, aby taki wybór porzucić? Tylko nie wciskajcie mi tutaj kitu, że to żaden problem, że oczywiście, że pewnie i takie tam. A, co gdy będzie rodzina z żoną i dziećmi na utrzymaniu, kredyt na mieszkanie, rachunki do bieżącego płacenia, chleb do kupienia? Łatwość zrobienia kroku wstecz znacząco spada, a przestrzeń wolności kurczy się drastycznie. I nagle dylemat przybiera nową, katastrofalną treść: przypieczętować rezygnację z siebie czy zaryzykować poważne problemy finansowe?

Puenta

Życie w zgodzie z samym sobą bez kasy jest cenniejsze niż życie z kasą, ale wbrew własnym ważnościom.