Autor: tomek (sztalnik.pl)

Wielki sukces, wielka porażka

Porażka Jak się czułaś (-eś) po wczorajszej porażce polskich siatkarzy z rosyjskimi? Czy pojawiło się uczucie smutku, przygnębienia, poczucie wielkiej tragedii? Ciekawe jaka jest Twoja odpowiedź :). Co teraz Co teraz będzie? Zmarnowana szansa, zaprzepaszczona okazja. Byli najlepsi (przecież wygrali Ligę Światową w wielkim stylu), a odpadają. Chłopaki wracają do domu bez medalu. Koniec przygody. Wracając do pytania: co teraz będzie? Zapewne w najbliższym czasie pojawi się w głowie jakieś racjonalizujące wytłumaczenie. Bardzo prawdopodobne jest, że pojawi się kolejny termin. Kolejna impreza z którą zostanie związana kolejna porcja nadziei na sukces. Czekanie rozpocznie się na nowo. Będzie liczenie dni, słuchanie wiadomości, śledzenie plotek, konferencji. Balonik będzie puchł. Znowu dasz się wplątać w grę polegającą na powiązaniu Twojego dobrego samopoczucia z osiągnięciem określonego celu przez kogoś innego. Nie znasz tych ludzi nawet. Znasz ich nazwiska, widziałeś i kojarzysz twarze. I to tyle. Najpewniej nie za wiele więcej o nich wiesz. Obcy. A czyje to życie? A co się stanie jak znowu się nie uda? Kolejny smutek i rozgoryczenie. Moralny kac, że nie udało Ci się osiągnąć zamierzonego celu. Jakie to jest śmieszne. Jak łatwo wiążemy nasze życie i uzależniamy od czegoś na co nie mamy realnego wpływu. Cieszymy się, jak to coś zostanie osiągnięte (choć bez naszego realnego udziału). Smucimy się, jak cel nie zostanie ‚ustrzelony’ (znowu bez naszego realnego udziału). Może to jednak nie jest śmieszne, lecz smutne. Rozejrzyj...

więcej

Opinie i fakty

Siatkówka Lubię siatkówkę. Fajny sport. Świetna atmosfera na trybunach. Zabawa, radość, uśmiech, emocje. Czasem zwycięstwo, czasem porażka. W Londynie właśnie trwają igrzyska olimpijskie. Gdy to piszę jest wtorek, piąty (chyba dobrze liczę) dzień igrzysk. Kilka godzin temu zakończył się mecz siatkówki halowej pomiędzy Polską a Bułgarią. Mnóstwo emocji i na koniec przegrana polskiej reprezentacji. Wynik to 3:1 dla Bułgarii. Przegrana, a Polacy są (byli?) typowani na głównych faworytów. Mnóstwo achów i echów w ostatnich tygodniach. Grają wspaniale – tak piszą, mówią, przekonują ‚media’. Balonik nabiera rozmiarów.  Będzie medal? Nie wiem. Mam nadzieję, że tak. Nie zmienię jednak swojego zdania, jeżeli medalu nie będzie. Siatkówka nadal pozostanie fajna. I koniec. Taka dla mnie jest Kurek, Kubiak, Możdżonek. Bartman, Ignaczak, Winiarski i inni. To wspaniali sportowcy. Najwyższy światowy poziom. Aktorzy w spektaklu. Teraz jest ich czas. Życzę im jak najlepiej. Za rok, dwa, kilka może kilkanaście przyjdą inni. Nowi aktorzy. Co z tymi faktami? Miałem napisać coś o opiniach i faktach. Uwierz: piszę :). Spróbuj przeczytać tekst jeszcze raz. Proponuję małe ćwiczenie: zastanów się co jest opinią, a co jest faktem. Oto przykłady. Fakty: nazwiska graczy, takie są i koniec, olimpiada trwa i koniec, tak jest, miejsce rozgrywania igrzysk olimpijskich to Londyn, itd Opinie: siatkówka jest fajna, wspaniali sportowcy, świetna atmosfera itd Czyli jest o opiniach i faktach. Widzisz różnicę? To super. Wiele osób nie widzi. Analfabetyzm weryfikacyjny Dokładnie tak jest,...

więcej

In Vitro jakie to proste

Metoda leczenia czy nie Dyskusja dotycząca tematu in vitro nabiera rozpędu. Miłościwie nam rządzący chcą się zająć tą sprawą. Podobno szybko. Zobaczymy. Temat medialnie chwytliwy, wzbudza kontrowersje, podnosi emocje. Podgrzewa. We mnie także, więc coś może z siebie wydam. Metoda leczenia czy nie? Czy in vitro jest metodą leczenia niepłodności? Pytanie w moim przekonaniu jak najbardziej słuszne. Przede wszystkim dlatego, że dość powszechnie to pojęcie (metoda leczenia) jest łączone z tym terminem (in vitro). Mówi (pisze) się, że jest to metoda leczenia bezpłodności. Otóż nie jest. (krzyknę sobie, żeby lepiej wyrazić co o tym sądzę): NIE JEST. Kropka. Dlaczego Ano dlatego, że in vitro niczego nie leczy. Pokaż mi kogoś, kogo in vitro wyleczyła? Ktoś mi powie: No przecież Pani Ewa ma dziecko więc wyleczona. Ja na to: skoro wyleczona do niech jeszcze raz zajdzie w ciążę, niech pojawi się kolejne dziecko. Uda się? Nie uda. Chyba, że kolejne in vitro… In vitro jest najzwyczajniejszym przykładem inżynierii biologicznej (medycznej?). Inżynierii. Nie leczy. NIE LECZY. Jedynie wywołuje (może wywołać) określony skutek. Kobieta pozostaje (o ile była rzeczywiście niepłodna…) nadal niezdolna do posiadania dzieci. Kolejne dziecko to kolejne podejście in vitro. To oczywiście kolejne pieniądze wydane i zarobione. (Trochę upraszcza, czasem problem jest po stronie faceta…, przepraszam za to uproszczenie) Powiedz dziecku co się stało z jego rodzeństwem Zastanów się co powiesz dziecku ‚in vitro’ jak dorośnie. Może nic? A jak...

więcej

Poziom spada

Portalowcy Coraz mniej telewizji na rzecz internetu. Ludzie lubią siedzieć przy komputerach (i innych urządzeniach) i eksplorować strony internetowe. Czy to dobrze? Hmm lepiej niż gapienie się w ekran. Lepiej, bo tutaj masz (lub wydaje się że masz) wybór. Telewizja podaje i bierzesz co jest (oj z małymi technologicznymi wyjątkami). Internet to medium z definicji interaktywne. Zatem Ty możesz decydować na co patrzysz, ile czasu na to coś patrzysz, kiedy na to patrzysz. Lepsze to, niż patrzenie na to, co ktoś pokazuje (serwuje). Wciąga podobnie. Interaktywność telewizji Telewizja zmierza w kierunku większej interaktywności, ale raczej nigdy nie doścignie sieci. Chyba, że do sieci w całości się przeniesie. Tylko czy wtedy będzie dalej telewizją? Może pozostanie tylko dostarczycielem contentu, producentem treści. Trend nagrywarkowy trochę zmniejsza dystans, ale tylko trochę. Internet daje wielką możliwość pozostania niezależnym (ale…). Jest ale ponieważ realna, prawdziwa niezależność kończy się, gdy ktoś staje się uzależniony. Wtedy instynkty, fizjologia (i coś tam pewnie jeszcze) decydują o tym co robi. Nie decyduje jego wola, jego rozum, które zostają wrzucone do kąta. Poziom Dobra, koniec tych wstępnych dywagacji. Trochę chaosu wprowadziłem. Teraz do sedna czas przejść. Sporo czasu spędzam na śledzeniu serwisów internetowych (czy to już uzależnienie?). Kiedyś nie zwracałem na to coś uwagi. Nie przeszkadzało mi, ale od pewnego czasu coraz bardziej drażni. Poziom prezentowanych informacji schodzi na psy, a może pod psy. Weź i zajrzyj na dowolny...

więcej

Kim jestem, co robię, jak (czy) żyję

Dzień z życia Budzik. Przeciąganie i walka ze sobą. Kawa (herbatka), śniadanko. Gonitwa. Autobus. Samochód. Zmęczenie. Praca (robota). Nie chcę, ale muszę. 8 godzin. Gonitwa powrotna. Autobus. Samochód. Zmęczenie. Mieszkanie (własność banku w większości przypadków). Kolacja. TV. FB. G+. Sen. Budzik… Inny dzień z życia Budzik. Otwieram oczy, przeciągam się. Powoli wstaję. Modlitwa. Medytacja. Coś dla ducha (duszy) i nieważne w jakim systemie religijnym/światopoglądowym. Toaleta poranna, Kawa (herbata), śniadanko, gazetka, poranne wiadomości. Gabinet (pokój obok). Lista zadań. Moja pasja. Moja praca. (pokój obok możesz zamienić na biuro gdzieś). Czas płynie, ja pracuję, koncentruję się. Cieszę się. Robię to co lubię, to co kocham, a najlepiej z ludźmi których kocham. Jest fajnie. Realizuję się. Drugie śniadanie. Obiad. Ja decyduję. Odpowiedzialnie, ale ja (lub z kochaną osobą). Kończę pracę (może nie kończę, bo kocham to robić). Odpoczynek. Zabawa (z dziećmi?). Spokój. Może jeszcze wieczorna praca i nadal ta którą kocham. Ta która daje realizację, daje satysfakcję. Modlitwa, medytacja czyli coś dla ducha (to może i nawet powinno przewijać się przez cały dzień). Sen. Spokój. Odpoczynek. Szczęście. Co u Ciebie? Który wariant jest bliższy Tobie? Nie dokładnie taki sam, ale bliższy, podobny. Człowiek intuicyjnie poszukuje życia, które pozwoli mu realizować jego samego. Może to robić wtedy, gdy jego działania wszystkie będą posiadały wspólny ‚mianownik’, będą posiadały jedną płaszczyzną wspólną, punkt odniesienia. Aby móc być szczęśliwym należy zadbać o spójność. Spójność całego życia,...

więcej

Witajcie

Witaj,
cóż, fajnie, że jesteś na moim blogu.
Dobrego pobytu 🙂

Prawa Autorskie

Bez owijania w bawełnę: zabraniam kopiowania oraz wykorzystywania treści i zdjęć bez mojej wiedzy i zgody.