20 lat temu

20 lat temu poznałem pewną dziewczynę.

20 lat temu jakże to brzmi. Ogrom czasu. Wielki ogrom czasu. Gigantyczny wręcz. Buuuaaa (już taki stary jestem?).

Ten czas już za mną, za Nią, za Tobą, za nimi. Został z tyłu i nie wróci. Wiele się zdarzyło i nie wróci. Zostało z tyłu bo wszystko zostaje z tyłu. Tęsknię za wieloma z tych wiele. Do niektórych nawet bardzo.

Jak wyglądałby mój świat, gdybym jej nie spotkał, gdybym nie poznał jej wtedy?
Nie wiem tego i nie dowiem się.

Druga szansa

Nikt nie dostaje drugiej szansy na ponowne przeżycie chwili. Była, mija i zostaje z tyłu. Możesz jedynie żałować podjętych decyzji, wykonanych (i może bardziej tych nie wykonanych) działań.

Kora drzewa, a czas płynie

Nasze pierwsze spotkanie nie było planowane. Wszystko odbyło się bardzo spontanicznie. Mimo wielu szans musiało wydarzyć się dopiero wtedy.

Dopiero wtedy, bo przecież mijaliśmy się setki jeżeli nie tysiące razy na szkolnych korytarzach. Trudno nie mijać się chodząc do tej samej szkoły.
Wpadaliśmy na siebie na chodnikach. Trudno nie wpadać mieszkając 100 metrów od siebie na ‚cudownych’ płytowych osiedlach prl-owskich w małym miasteczku. Tak małym, że wszyscy się prawie znają.
Jednak to nie były te właściwe chwile. Jeszcze nie te.

Doskonale pamiętam nasze pierwsze nieświadome i świadome spotkanie. Klasyczne wproszenie się na ‚ciastko’ i ‚herbatkę’.

Szara rzeczywistość, chodnik z szarych płyt, wokół bloki z szarych płyt. Obok szum ulicy. I ja nieśmiało zaczynam:
– „Czy mogę …?”
– „No tak … oczywiście” (z uśmiechem, uff)
Jakoś tak brzmiał pierwszy, absolutnie pierwszy nasz dialog. Wtedy nikt nie wiedział co będzie po 20 latach. Co będzie jutro. Dalej nikt tego nie wie.

Wszystko runęło

Po kilku kolejnych dniach wszystko runęło. Świat już nie był szary, a może był. To nie było ważne. Mógł nawet cały zamienić się wielką szarość. To nie było ważne, nawet odrobinkę.

Ona i ja. Wszystko inne przestało mieć poprzednie znaczenie. Ona i ja. Każda wolna chwila spędzana razem. Rozmowy niekończące się. Spacery wspaniałe w zimnym deszczowym jesiennym zaszarzeniu. Zainteresowania. Kino. Wycieczki. Wyjazdy. Poranne odprowadzanie do szkoły. Wszystko chcieliśmy robić razem. I wiele robiliśmy.

Po 20 latach…

Po 20 latach od tamtych dni wiele się zmieniło. Ja nadal szukam swojego miejsca w życiu.

Nadal i usilnie go szukam.

Ale nie szukam go sam. Obok mnie jest ONA. Ta sama ONA choć starsza o 20 lat tak jak i ja. Szukamy razem i wiemy, że jeszcze nie znaleźliśmy, choć kierunek tak.

Z nami są jeszcze inne dziewczyny. Tak, tak inne dziewczyny i to trzy. Inne, ale już nasze.

Wierzę, że nasze miejsce znajdziemy. Takie gdzie będziemy mogli prowadzić rozmowy niekończące się. Chodzić na spacery wspaniałe. Takie jak kiedyś. Będziemy razem żyć na zawsze. Jak do tej pory, ale bardziej po naszemu.

I oto historia o tym jak nie zostałem księdzem (A może tak należało ją zatytułować?).